...w brzydkim kubku.
Znowu poniedziałek, zapominam jak się nazywam. Od trzech tygodni nie miałem nawet chwili dla siebie, ale żeby tylko. Nie miałem czasu dla innych. Jeszcze chwila i faktycznie zostanę sam. Ci najważniejsi na eM, i inni już tracą cierpliwość. Tylko jak inaczej? Wczoraj życzyłem mu śmierci... kurwa, że mnie tak urządził. Że dzieki niemu, zamiast cieszyć się tym co mam muszę zapierdalać, mocniej, dalej, wyżej - jak z jakiegoś podręcznika olimipijczyka. Kolejne święta w pracy... to i tak lepsze niż hipokryzja przy stole (nie)świątecznym.
Wszystkiego najlepszego Atta.
Godzina po południu, zobaczyłem Cię znowu. Jak żywą, a przecież to nie prawda.
Gdyby to był środek nocy pewnie bym płakał. Z tęsknoty. Albo ze strachu.
Wyglądałaś tak jak ostatni raz kiedy Cię widziałem. Zanim zatrzasnęli wieko.
Nie chciałem tego pamiętać.
Chciałem zapomnieć, myślałem, że zapomniałęm.
Czasem jednak myślę o Tobie. O tym, że Cię skrzywdziłem, o tym, że Cię bardzo lubiłem.
O tym też, jak skurwysyński potrafi być splot niefortunnych zdarzeń.
O tym jak wtedy bardzo chciałaś żyć.
To są takie dni.
Obudziłem się w środku nocy, dokładnie w dzień Jej esemesa... widziałem wiadomość w telefonie...nie wiedziałem, że od niej... jednak to co mnie przeszyło okropnym bólem było silniejsze niż jakakolwiek chęć sprawdzenia kto o mnie pamięta.
Nie śniło mi się nic, przynajmniej nic z tego co śnić by się mogło nie pamiętałem, czułem jedynie walenie serca, tak głośne, jak uderzenia tych bomb co to je kiedyś na diskawery widziałem. To był strach. Rozejrzałem się po pokoju dwa razy. Głowa mówiła, że tu musi być ktoś...coś... co jest jego przyczyną, strachu znaczy. Bałem się. Kurwa, bałem się pierwszy raz od końca liceum, kiedy widziałem jak spadałaś... Zadzwoniłem do matki. Nie rozmawiałem z nią od kilku miesięcy i przez pierwsze dziesięć sygnałów oczekiwania na połączenie przyszło mi do głowy dziesięć usprawiedliwień. Każde nie szczere. Odebrała, poszło gładko, rzeczowo i spokojnie. On jest w szpitalu..., To tylko badania, Znowu serce, Zadzwoniłbyś do Niego, Znowu się do nas nie odzywasz....
Dzisiaj.
Już koniec. Po wszystkim.
Ja od wczoraj znów przerabiam te ostatnie pięć lat... choć mam wiele luk w pamięci tego wszystkiego zapomnieć nie mogę. Pierdolonych pięciu lat.
Ogromne wyrzuty sumienia. Kiedy o Was myślę. Tak bardzo Was nie kocham.
skomentuj (2)